Zwrot nadpłaty za kartę pojazdu jest możliwy, ale czasami jest to proces żmudny i długotrwały, a opieszałość urzędnicza może zniechęcić nas do odzyskania pieniędzy, które nam się po prostu należą.
Jeśli samochód został sprowadzony z Unii Europejskiej pomiędzy 01.05.2004 a 14.04.2006, przysługuje nam prawo do zwrotu kwoty w wys. 425 zł za wydanie nowej karty pojazdu.
Urzędy rejestrujące pojazdy pobierały w tym okresie opłatę w wys. 500 zł za wydanie karty pojazdu, na podstawie rozporządzenia wydanego w 2003 roku w sprawie wysokości opłat za kartę pojazdu. Każdy, kto sprowadził do Polski używany samochód po 1 maja 2004 roku, musiał na podstawie § 1 ust. 1 wydanego w 2003 roku rozporządzenia w sprawie wysokości opłat za kartę pojazdu (Dz. U. nr 137, poz. 1310), dokonać opłaty przy rejestracji pojazdu w wysokości 500 zł za tzw. "kartę pojazdu". Trybunał Konstytucyjny wyrokiem z dnia 17 stycznia 2006 r. (Dz. U. Nr 15, poz. 119) stwierdził, że przepisy o wysokości opłaty za kartę pojazdu, które obowiązywały w latach 2004 - 2006 są sprzeczne z Konstytucją. Oznacza to, że przepis na podstawie którego pobierano opłatę, był niezgodny z prawem i stanowił tzw. bezprawie ustawodawcze.
Można zatem domagać się zwrotu tego, co niesłusznie zapłacono, czyli kwoty 425 zł., która stanowi różnicę pomiędzy opłatą pobieraną przy rejestracji pojazdu w okresie od 01-05-2004 r.do 14-04-2006 r., czyli 500 zł, a taką jaka powinna być pobrana, czyli 75 zł – prawdziwa równowartość kosztów wydania dokumentu.
Niestety wyrok Trybunału Konstytucyjnego nie nakazał urzędom zwrotu nadpłaconej kwoty. Dlatego osoby, która chcą odzyskać 425 zł, muszą same dochodzić swoich praw na drodze administracyjno-sądowej. Niestety wymaga to od osoby składającej wniosek ogromnej cierpliwości i uporczywości - takie osoby nie są „mile widzianymi” petentami w urzędach; zdarzają się przypadki wprowadzania w błąd lub niemiłego traktowania. Równie ważna jest też przynajmniej podstawowa znajomość prawa i procedur administracyjnych i sądowych.
Nie dziwi więc fakt, że coraz więcej osób korzysta z usług firmy Adversia sp. z o.o., która uruchomiła stronę www.kartapojazdu.info i kompleksowo zajmuje się obsługą osób fizycznych, jak i firm w zakresie odzyskiwania nadpłaconych pieniędzy za kartę pojazdu. Adversia sp. z o.o. obsługuje wszystkie sprawy z całego kraju, osoby prywatne, firmy handlujące samochodami i inne podmioty.
-Aby otrzymać zwrot pieniędzy, wystarczy tylko wejść na naszą stronę www.kartapojazdu.info i sprawdzić, czy „mieścimy się” w określonych datach zakupu pojazdu. Wniosek wypełniamy on-line i dołączamy kopię dowodu osobistego, karty pojazdu lub zaświadczenie, że taką opłatę ponieśliśmy. Takie zaświadczenie urząd rejestrujący jest zobowiązany wystawić nam na miejscu. Co więcej – identyczną szansę na odebranie nadpłaconej kwoty mają również osoby, które sprzedały już pojazd – mówi Artur Gębka, Prezes Zarządu Adversia sp. z o.o.
- Pobrana przez firmę prowizja jest na dzień dzisiejszy najniższa na rynku i co ważne – zawiera już wszystkie możliwe dodatkowe opłaty związane z obsługą sprawy. Mogę z całą pewnością polecić nasze usługi – przy minimalnym nakładzie możecie Państwo spokojnie i cierpliwie oczekiwać, że nadpłacona kwota pojawi się wkrótce w Państwa kieszeni.
Informacje o tym, jak odzyskać 425 zł z nadpłaty za kartę pojazdu można znaleźć na stronie www.kartapojazdu.info , pod infolinią 0-801 080 393 lub (063) 220 23 30
Adversia sp. z o.o., ul. Dworcowa 6/31, 62-510 Konin
piątek, 28 stycznia 2011
Jak uniknąć poślizgu
Wielu kierowców siadając za kierownicą, w chwili zamknięcia drzwi czuje się niezależnymi, wyzwolonymi od problemów w pracy, czy w domu. Większość z nich sądzi, że są dobrymi kierowcami, a nawet bardzo dobrymi, zapominając o tym, że jakieś zdarzenie, wypadek może spotkać każdego uczestnika ruchu, nawet tego, który postępuje zgodnie z przepisami i zasadami ruchu drogowego...
Okres jesienny to czas, w którym warunki pogodowe zmieniają się diametralnie. Bywa, że w ciągu kilku minut od letnich do zimowych. Ta pora roku kojarzy się nam przede wszystkim ze śliską nawierzchnią, śniegiem, szronem, lodem, czyli po prostu z zimą. Zdecydowana większość kierowców uważa, że właśnie w tym okresie możemy stracić panowanie nad samochodem i wpaść w poślizg. I tu popełniamy błąd, ponieważ do poślizgu dochodzi na każdej nawierzchni i o każdej porze roku, również w lecie. Wówczas poślizg bywa bardziej niebezpieczny niż w zimie, ponieważ jedziemy wtedy znacznie szybciej, mniej ostrożnie i na ogół nie bierzemy pod uwagę możliwości „wpadnięcia” w poślizg.
Wiadomym jest, że każdy wypadek, stłuczka, poślizg, lub inne zdarzenie na drodze może mieć wiele przyczyn, to z pewnością człowiek jest czynnikiem najważniejszym. Samochód nigdy sam nie „wpada” w poślizg. To człowiek siadając za kierownicą pojazdu może doprowadzić do jego poślizgu.
Bezpośrednią przyczyną utraty przyczepności kół nie jest, zatem rodzaj nawierzchni, słabe opony czy spadające liście z drzew albo opady deszczu lub śniegu, lecz źle przygotowany człowiek do kierowania pojazdem w zmieniających się warunkach drogowych i atmosferycznych. Dlatego bardzo ważnym jest dobra znajomość bezpiecznej techniki jazdy, a także wiedza o zachowaniu się samochodu podczas poślizgu.
Śliski odcinek drogi można pokonać każdym autem i na każdych oponach, pod warunkiem, że kierowca dostosuje się do warunków, które stworzyła mu przyroda i wykorzysta wszystkie nowoczesne urządzenia, wpływające na podniesienie bezpieczeństwa biernego i czynnego, pomocne przy zdroworozsądkowej jeździe.
Czynnikami wpływającymi na zjawisko poślizgu oprócz umiejętności kierowcy są między innymi: prędkość pojazdu, rodzaj nawierzchni, masa samochodu, rodzaj opon oraz stan ich bieżnika. Do poślizgu, zarówno w zimie, jak i w lecie dochodzi wówczas, gdy siły działające na koła są większe niż przyczepność opony do nawierzchni jezdni. Zobacz też, czym jest aquaplanning.
Okres jesienny to czas, w którym warunki pogodowe zmieniają się diametralnie. Bywa, że w ciągu kilku minut od letnich do zimowych. Ta pora roku kojarzy się nam przede wszystkim ze śliską nawierzchnią, śniegiem, szronem, lodem, czyli po prostu z zimą. Zdecydowana większość kierowców uważa, że właśnie w tym okresie możemy stracić panowanie nad samochodem i wpaść w poślizg. I tu popełniamy błąd, ponieważ do poślizgu dochodzi na każdej nawierzchni i o każdej porze roku, również w lecie. Wówczas poślizg bywa bardziej niebezpieczny niż w zimie, ponieważ jedziemy wtedy znacznie szybciej, mniej ostrożnie i na ogół nie bierzemy pod uwagę możliwości „wpadnięcia” w poślizg.
Wiadomym jest, że każdy wypadek, stłuczka, poślizg, lub inne zdarzenie na drodze może mieć wiele przyczyn, to z pewnością człowiek jest czynnikiem najważniejszym. Samochód nigdy sam nie „wpada” w poślizg. To człowiek siadając za kierownicą pojazdu może doprowadzić do jego poślizgu.
Bezpośrednią przyczyną utraty przyczepności kół nie jest, zatem rodzaj nawierzchni, słabe opony czy spadające liście z drzew albo opady deszczu lub śniegu, lecz źle przygotowany człowiek do kierowania pojazdem w zmieniających się warunkach drogowych i atmosferycznych. Dlatego bardzo ważnym jest dobra znajomość bezpiecznej techniki jazdy, a także wiedza o zachowaniu się samochodu podczas poślizgu.
Śliski odcinek drogi można pokonać każdym autem i na każdych oponach, pod warunkiem, że kierowca dostosuje się do warunków, które stworzyła mu przyroda i wykorzysta wszystkie nowoczesne urządzenia, wpływające na podniesienie bezpieczeństwa biernego i czynnego, pomocne przy zdroworozsądkowej jeździe.
Czynnikami wpływającymi na zjawisko poślizgu oprócz umiejętności kierowcy są między innymi: prędkość pojazdu, rodzaj nawierzchni, masa samochodu, rodzaj opon oraz stan ich bieżnika. Do poślizgu, zarówno w zimie, jak i w lecie dochodzi wówczas, gdy siły działające na koła są większe niż przyczepność opony do nawierzchni jezdni. Zobacz też, czym jest aquaplanning.
Poradnik - regeneracja lakieru
Od momentu wyjechania z salonu lakier naszego auta poddawany jest nieustannej obróbce ściernej realizowanej na wiele wymyślnych sposobów. Dramaturgii dodaje fakt, że współczesne lakiery są stosunkowo miękkie. W szczególności dotyczy to lakierów metalicznych.
Przyczyny powstawania zarysowań mogą być rozmaite. A to szurniemy breloczkiem, oczywiście z logo naszego ukochanego samochodu po drzwiach. A to dziecko wsiadając szurnie tornistrem po drzwiach (tak tak, pierwsza lepsza metalowa sprzączka może zarysować lakier), a to drobinki wyskakujące spod kół samochodów przed nami zafundują nam delikatny peeling. Zniszczenia dopełniają wizyty na automatycznych myjniach oraz wszelkie zanieczyszczenia atmosferyczne, a w szczególności przeróżne związki metali, które w połączeniu z deszczem tworzą słabiutkie ale jednak kwasy. Ich perfidia polega na tym, że nie dają efektu natychmiastowego, ale działają powoli tocząc lakier naszego auta niczym rak. Aż pewnego dnia parkujemy autko na parkingu wysiadamy i …. i obok stoi piękny lśniący samochód podczas gdy nasz jest bury (ex. czerwony) matowy i cały porysowany. Jeśli jest to parking hipermarketu to jest więcej niż pewne, że w ciągu najbliższych 2 minut wylądujemy przy regale z preparatami z napisem regeneracja lakieru.
Etwas geschichte czyli krótka historia zaawansowanych regeneratorów lakieru.
Ta wbrew pozorom wcale nie jest długa. Powstały one jako logiczna kontynuacja rozwoju past polerskich lekkościernych. Czy ktoś je jeszcze pamięta? Producenci z jakiegoś powodu nieustannie starając się poprawić to co i tak jest dobre. Czasem to przynosi zamierzone efekty (zwiększenie sprzedaży - nie łudźmy się, że chodzi o ułatwienie nam czegokolwiek). Czy tak jest w przypadku regeneratorów lakieru? Trudno powiedzieć. Niezaprzeczalnie dodanie pigmentów kolorystycznych oraz środków do konserwacji jest krokiem w dobrym kierunku. Pomimo, że od premiery pierwszego zaawansowanego regeneratora lakieru minęło już kilka lat to na rynku nie ma ich wcale tak wiele Zdecydowaniem najlepszym jest regenerator lakieru CarPlan T-Cut Color Fast.
Co w trawie piszczy - czyli zawartość pojemnika
Zaawansowany regenerator to tak naprawdę nic innego jak bardzo delikatne mleczko polerskie z dodatkami. A dodatki te to: wspomniany już wcześniej pigment koloryzujący (lider rynku oferuje preparat w 16 kolorach), wosk do pielęgnacji lakieru. Bogata paleta kolorów zapewnia dopasowanie do prawie każdego typowego lakieru, jednak nie jest wcale powiedziane, że uda się dobrać do wszystkich. Odradzam eksperymentowanie z mieszaniem preparatów w celu uzyskania jakiejś nowej barwy ponieważ pigmenty barwiące się nie zmieszają. Tak więc przy kolorach typu choinkowo - trawiasta zieleń metalik (miałem kiedyś taki wpis w dowodzie rejestracyjnym) pozostaje nam droga klasyczna - pasta + wosk.
Jak używać
W pierwszej kolejności auto należy bardzo, ale to bardzo dokładnie umyć. Przy tej okazji warto pojazd dokładnie obejrzeć i ocenić miejsca, które są bardziej zniszczone i wymagają naszej szczególnej atencji. Regenerator inaczej nakładamy na miejsca bardziej zniszczone a inaczej na mniej sterane życiem. Przed nałożeniem preparatu autko musi wyschnąć. Nie ma znaczenia czy je wytrzemy czy wyschnie samo, zacieki i tak pójdą pod nóż, a dokładnie pod mleczko. Preparat nakładamy za pomocą wilgotnej szmatki niewielkimi partiami na poszczególne elementy nadwozia. Wcieramy go kolistymi ruchami w powierzchnię lakieru. Regeneracja lakieru odbywa się właśnie podczas tej czynności więc w miejscach gdzie występują większe zarysowania, zmatowienia, zabrudzenia lub przebarwienia lakieru musimy użyć odpowiedniego momentu siły i wcierać regenerator dłużej i silniej aż defekty lakieru znikną. Jest to czynność kluczowa z punktu całego procesu regeneracji lakieru, więc warto się do niej przyłożyć wyjątkowo starannie. Po zakończeniu nakładania regeneratora zostawiamy autko do wyschnięcia co łatwo poznamy po matowym nalocie jaki pojawi się na całej powierzchni. Jak pisałem wcześniej, w miejsca zabrudzone, przebarwione i porysowane wcieramy regenerator lakieru ze zdwojoną siłą i energią aż do szczęśliwego zakończenia tym niemniej regeneracji warto poddać wszystkie bez wyjątku elementy metalowe nadwozia ponieważ różnica pomiędzy odnowionymi a nie odnowionymi miejscami może być a nadto widoczna. Praktyka okazuje, że intensywne wcieranie należy się na ogół całej karoserii.
Wyschnięty regenerator lakieru poddajemy obróbce ostatecznej, a mianowicie polerowaniu, które sprawi, że nasz samochód zacznie lśnić i wabić spojrzenia przechodniów głębią koloru. W zapale pracy należy uważać, aby nie potraktować regeneratorem lakieru elementów plastikowych. Przypominam, że zawiera on pigmenty barwiące, z naciskiem na barwiące. Plastiki warto zabezpieczyć taśmą papierową, a jeśli nie chce nam się to przygotujmy sobie czystą wilgotną szmatkę, którą od razu będziemy usuwać regenerator z plastików. Do ostatniego polerowania można użyć elektrycznej polerki - efekt będzie jeszcze lepszy a uzyskany mniejszym wysiłkiem.
Lakier się już błyszczy, ale to nie koniec
Wtarliśmy w nasze auto wielką tubę regeneratora wymieszanego z litrami potu i nasze autko wygląda już pięknie. Wcale nie. Dopiero teraz widać jak brzydkie są zmatowiałe wyblakłe plastiki. Niegdyś czarne obecnie buro szare. Warto więc zaopatrzyć się w dobry środek do odnawiania elementów plastikowych auta. Podobnie rzecz ma się z felgami. Na rynku jest wiele preparatów do czyszczenia felg oraz nabłyszczania opon, jednak dla uzyskania trwałego efektu warto skorzystać z produktów sprawdzonych producentów.
Jak dobrać kolor regeneratora do naszego auta
Na opakowaniu znajdziemy skalę barw, według której należy dobierać kolor do naszego lakieru. Nie musi on być identyczny ponieważ pigmenty nie przebarwiają lakieru a jedynie uzupełniają ubytki w porach i mikropęknięciach. Kolor powinien być jednak jak najbardziej zbliżone. Wyjątkiem jest kolor biały, który można potraktować jakimś jasnym kolorem regeneratora co pozwoli nadać mu delikatny odcień na przykład jasnoniebieski lub różowy. Wszelkie takie eksperymenty należy dobrze rozważyć i wykonać na własną odpowiedzialność ponieważ ich skutki ustąpią najprędzej po około pół roku.
Kiedy stosować
Przyjęło się, że zaawansowane regeneratory stosuje się między drugim a szóstym rokiem życia autka, nie jest to jednak parametr, którym należy się zbytnio przejmować. Stosujemy wtedy, gdy uznamy, że naszemu autku należy się mały facelifting. Trwałość powłoki to około pół roku więc częstsze używanie regeneratora też mija się z celem. Osobiście jednak odradzam stosowanie preparatu do aut młodszych niż dwa lata (no chyba, że spotkały je jakieś traumatyczne przeżycia). Do konserwacji ich lakieru polecam delikatne mleczka polerskie. Działają podobnie a zdecydowanie mniej ingerują w lakier. Bo trzeba wiedzieć jedno. Z regeneracją lakieru jest jak z kobietą robiącą sobie makijaż. Jak się zacznie to już nie można skończyć. A im dalej w las tym więcej drzew. Jak wspomniałem operację regeneracji lakieru warto powtarzać mniej więcej co pół roku.
Podsumowanie
Przypomniał mi się dowcip o rolniku, który po przyjechaniu kombajnem na pole zorientował się, że zapomniał zasiać. My też nie zapominajmy, że nawet najpiękniej wypolerowane autko musi być przede wszystkim sprawne technicznie, więc zanim wyjedziemy w niedzielę do kościoła sprawdźmy stan ogumienia, płynów ustrojowych i hamulców, żeby się nie okazało, że z powrotem trzeba będzie pchać. A regenerator zawiera pigmenty koloryzujące!
Przyczyny powstawania zarysowań mogą być rozmaite. A to szurniemy breloczkiem, oczywiście z logo naszego ukochanego samochodu po drzwiach. A to dziecko wsiadając szurnie tornistrem po drzwiach (tak tak, pierwsza lepsza metalowa sprzączka może zarysować lakier), a to drobinki wyskakujące spod kół samochodów przed nami zafundują nam delikatny peeling. Zniszczenia dopełniają wizyty na automatycznych myjniach oraz wszelkie zanieczyszczenia atmosferyczne, a w szczególności przeróżne związki metali, które w połączeniu z deszczem tworzą słabiutkie ale jednak kwasy. Ich perfidia polega na tym, że nie dają efektu natychmiastowego, ale działają powoli tocząc lakier naszego auta niczym rak. Aż pewnego dnia parkujemy autko na parkingu wysiadamy i …. i obok stoi piękny lśniący samochód podczas gdy nasz jest bury (ex. czerwony) matowy i cały porysowany. Jeśli jest to parking hipermarketu to jest więcej niż pewne, że w ciągu najbliższych 2 minut wylądujemy przy regale z preparatami z napisem regeneracja lakieru.
Etwas geschichte czyli krótka historia zaawansowanych regeneratorów lakieru.
Ta wbrew pozorom wcale nie jest długa. Powstały one jako logiczna kontynuacja rozwoju past polerskich lekkościernych. Czy ktoś je jeszcze pamięta? Producenci z jakiegoś powodu nieustannie starając się poprawić to co i tak jest dobre. Czasem to przynosi zamierzone efekty (zwiększenie sprzedaży - nie łudźmy się, że chodzi o ułatwienie nam czegokolwiek). Czy tak jest w przypadku regeneratorów lakieru? Trudno powiedzieć. Niezaprzeczalnie dodanie pigmentów kolorystycznych oraz środków do konserwacji jest krokiem w dobrym kierunku. Pomimo, że od premiery pierwszego zaawansowanego regeneratora lakieru minęło już kilka lat to na rynku nie ma ich wcale tak wiele Zdecydowaniem najlepszym jest regenerator lakieru CarPlan T-Cut Color Fast.
Co w trawie piszczy - czyli zawartość pojemnika
Zaawansowany regenerator to tak naprawdę nic innego jak bardzo delikatne mleczko polerskie z dodatkami. A dodatki te to: wspomniany już wcześniej pigment koloryzujący (lider rynku oferuje preparat w 16 kolorach), wosk do pielęgnacji lakieru. Bogata paleta kolorów zapewnia dopasowanie do prawie każdego typowego lakieru, jednak nie jest wcale powiedziane, że uda się dobrać do wszystkich. Odradzam eksperymentowanie z mieszaniem preparatów w celu uzyskania jakiejś nowej barwy ponieważ pigmenty barwiące się nie zmieszają. Tak więc przy kolorach typu choinkowo - trawiasta zieleń metalik (miałem kiedyś taki wpis w dowodzie rejestracyjnym) pozostaje nam droga klasyczna - pasta + wosk.
Jak używać
W pierwszej kolejności auto należy bardzo, ale to bardzo dokładnie umyć. Przy tej okazji warto pojazd dokładnie obejrzeć i ocenić miejsca, które są bardziej zniszczone i wymagają naszej szczególnej atencji. Regenerator inaczej nakładamy na miejsca bardziej zniszczone a inaczej na mniej sterane życiem. Przed nałożeniem preparatu autko musi wyschnąć. Nie ma znaczenia czy je wytrzemy czy wyschnie samo, zacieki i tak pójdą pod nóż, a dokładnie pod mleczko. Preparat nakładamy za pomocą wilgotnej szmatki niewielkimi partiami na poszczególne elementy nadwozia. Wcieramy go kolistymi ruchami w powierzchnię lakieru. Regeneracja lakieru odbywa się właśnie podczas tej czynności więc w miejscach gdzie występują większe zarysowania, zmatowienia, zabrudzenia lub przebarwienia lakieru musimy użyć odpowiedniego momentu siły i wcierać regenerator dłużej i silniej aż defekty lakieru znikną. Jest to czynność kluczowa z punktu całego procesu regeneracji lakieru, więc warto się do niej przyłożyć wyjątkowo starannie. Po zakończeniu nakładania regeneratora zostawiamy autko do wyschnięcia co łatwo poznamy po matowym nalocie jaki pojawi się na całej powierzchni. Jak pisałem wcześniej, w miejsca zabrudzone, przebarwione i porysowane wcieramy regenerator lakieru ze zdwojoną siłą i energią aż do szczęśliwego zakończenia tym niemniej regeneracji warto poddać wszystkie bez wyjątku elementy metalowe nadwozia ponieważ różnica pomiędzy odnowionymi a nie odnowionymi miejscami może być a nadto widoczna. Praktyka okazuje, że intensywne wcieranie należy się na ogół całej karoserii.
Wyschnięty regenerator lakieru poddajemy obróbce ostatecznej, a mianowicie polerowaniu, które sprawi, że nasz samochód zacznie lśnić i wabić spojrzenia przechodniów głębią koloru. W zapale pracy należy uważać, aby nie potraktować regeneratorem lakieru elementów plastikowych. Przypominam, że zawiera on pigmenty barwiące, z naciskiem na barwiące. Plastiki warto zabezpieczyć taśmą papierową, a jeśli nie chce nam się to przygotujmy sobie czystą wilgotną szmatkę, którą od razu będziemy usuwać regenerator z plastików. Do ostatniego polerowania można użyć elektrycznej polerki - efekt będzie jeszcze lepszy a uzyskany mniejszym wysiłkiem.
Lakier się już błyszczy, ale to nie koniec
Wtarliśmy w nasze auto wielką tubę regeneratora wymieszanego z litrami potu i nasze autko wygląda już pięknie. Wcale nie. Dopiero teraz widać jak brzydkie są zmatowiałe wyblakłe plastiki. Niegdyś czarne obecnie buro szare. Warto więc zaopatrzyć się w dobry środek do odnawiania elementów plastikowych auta. Podobnie rzecz ma się z felgami. Na rynku jest wiele preparatów do czyszczenia felg oraz nabłyszczania opon, jednak dla uzyskania trwałego efektu warto skorzystać z produktów sprawdzonych producentów.
Jak dobrać kolor regeneratora do naszego auta
Na opakowaniu znajdziemy skalę barw, według której należy dobierać kolor do naszego lakieru. Nie musi on być identyczny ponieważ pigmenty nie przebarwiają lakieru a jedynie uzupełniają ubytki w porach i mikropęknięciach. Kolor powinien być jednak jak najbardziej zbliżone. Wyjątkiem jest kolor biały, który można potraktować jakimś jasnym kolorem regeneratora co pozwoli nadać mu delikatny odcień na przykład jasnoniebieski lub różowy. Wszelkie takie eksperymenty należy dobrze rozważyć i wykonać na własną odpowiedzialność ponieważ ich skutki ustąpią najprędzej po około pół roku.
Kiedy stosować
Przyjęło się, że zaawansowane regeneratory stosuje się między drugim a szóstym rokiem życia autka, nie jest to jednak parametr, którym należy się zbytnio przejmować. Stosujemy wtedy, gdy uznamy, że naszemu autku należy się mały facelifting. Trwałość powłoki to około pół roku więc częstsze używanie regeneratora też mija się z celem. Osobiście jednak odradzam stosowanie preparatu do aut młodszych niż dwa lata (no chyba, że spotkały je jakieś traumatyczne przeżycia). Do konserwacji ich lakieru polecam delikatne mleczka polerskie. Działają podobnie a zdecydowanie mniej ingerują w lakier. Bo trzeba wiedzieć jedno. Z regeneracją lakieru jest jak z kobietą robiącą sobie makijaż. Jak się zacznie to już nie można skończyć. A im dalej w las tym więcej drzew. Jak wspomniałem operację regeneracji lakieru warto powtarzać mniej więcej co pół roku.
Podsumowanie
Przypomniał mi się dowcip o rolniku, który po przyjechaniu kombajnem na pole zorientował się, że zapomniał zasiać. My też nie zapominajmy, że nawet najpiękniej wypolerowane autko musi być przede wszystkim sprawne technicznie, więc zanim wyjedziemy w niedzielę do kościoła sprawdźmy stan ogumienia, płynów ustrojowych i hamulców, żeby się nie okazało, że z powrotem trzeba będzie pchać. A regenerator zawiera pigmenty koloryzujące!
Dokąd po samochódy ciężarowe?
Wprowadzając do wyszukiwarek hasła „samochody ciężarowe” lub „ciężarówki” otrzymujemy setki różnych stron oferujących swoje ogłoszenia. Mimo trwającej recesji światowej rynek samochodów ciężarowych wciąż pozostaje zróżnicowany i bogaty. Gdzie szukać pojazdu zwykłemu kupującemu?
Jeżeli 10 lat temu najbardziej zaufanym i wygodnym sposobem nabycia pojazdu liczyły się ogłoszenia drukowane, to dzisiaj coraz więcej osób idzie po oferty do Internetu. Giełdy internetowe, jak również i strony bezpośrednich sprzedawców różnią się jakościowo. Warto przejrzeć dokładnie stronę. Jeżeli strona jest estetycznie przyjemna, wygodna w wykorzystaniu, to świadczy o długotrwałej i dobrej pracy jej twórców. A więc właścicieli strony dbają o swoich klientach. Jeżeli jest to giełda motoryzacyjna należy zwrócić uwagę, czy strona jest w kilku wersjach językowych. Rynek samochodowy nie ogranicza się w naszych czasach do ofert dealerów z jednego kraju. Nieraz nabycie samochodu z kraju za kilka tysięcy kilometrów łącznie z dostawą i podatkami może być tańsze, niż nabycie od sprzedawcy z sąsiadującej miejscowości. Dalej trzeba sprawdzić, czy na stronie działa wyszukiwarka, na ile duża jest oferta oraz czy można skontaktować się ze sprzedawcą bez pośrednictwa serwisu. Jeżeli samochód ciężarowy jest wybrany, dalej jest ważne nawiązać kontakt z dealerem i omówić szczegóły umowy.
Znani producenci samochodowi lub giełdy międzynarodowe najczęciej są gwarancją dobrego zakupu. Jednak czasami bardziej korzystne oferty mają drobniejsze jednostki. Aby nie natrafić na oszustów, warto być ostrożnym i zanim zostanie podpisana umowa i dokonany przelew, sprawdzić wszystkie wątpliwości. Najpierw ustalamy kontakt ze sprzedawcą. Mailowo lub telefonicznie trzeba omówić wszystkie szczegóły dotyczące sposobu opłaty, dostawy, dostać dokładny opis charakterystyk samochodu, dużo zdjęć. Jeżeli umowa zwiera się ze sprzedawcą nie z Unii Europejskiej ciężko jest żądać kompensacji lub wymiany, jeżeli towar nie będzie odpowiadał opisywaniu. Dlatego warto być nawet trochę upartym i zważyć wszystkie wady i zalety. Jeżeli opis samochodu i zdjęcia są w porządku i umowa wygląda normalnie, ale są wątpliwości, spowodowane, np. skomplikowaną negocjacją ze sprzedawcą, trzeba również zastanowić się w konieczności takiej umowy.
Do jakiej giełdy samochodowej pójść po ciężarówkę? Jeżeli wprowadzimy do wyszukiwarki interesujące nas hasła, to na pierwszej stronie zobaczymy największe i najstarsze giełdy. Na takich stronach jest naprawdę duży wybór, dlatego że większość dealerów chcą reklamować się na najbardziej znanych portalach. Jednak trzeba mieć na uwadze, że jeżeli chcemy indywidualnego podejścia do swojego zapytania, to przez ilość odwiedzających takich stron dziennie, możemy nie doczekać się swojej kolei. Inna sprawa jest z młodymi serwisami. Nieraz na takich stronach jest również duży wybór techniki, ale przez opóźniony start na rynku, mniej odwiedzających wchodzi na takie strony. Może to być mniej wygodne dla dealerów, ale na pewno zaletą dla kupujących. Młode serwisy dbają o budowanie swojej reputacji, dlatego jeżeli jest potrzeba w pomocy, np. znaleźć interesujący samochód lub coś przetłumaczyć albo skontaktować się ze sprzedawcą, współpraca z takim serwisem jest najlepszym rozwiązaniem.
Wiadomo, że największym rynkiem samochodowym jest rynek niemiecki. Dotyczy to tak pojazdów osobowych, jak i ciężarowych. Tradycyjnie jest to pierwszy obszar szukania samochodu. Dzieje się tak nie tylko z powodu tak dobrze rozwiniętego rynku, ale również z przekonania o niemiecką precyzyjność i dokładność. Innymi słowami, Niemcom się ufa. Jednak jak zwykle najbardziej decydującym kryterium w wyborze pojazdu jest cena. Na wtórnym rynku samochodowym królują klienci z Europy Wschodniej, Azji, Afryki oraz krajów Ameryki Południowej. Z tego powodu dealerom przy wyborze giełd dla rozmieszczenia swojej reklamy w Internecie jest ważne, aby strona była wielojęzykowa. Przy czym oprócz języków europejskich dużym plusem są języki orientalne, takie jak arabski czy chiński.
Jeżeli 10 lat temu najbardziej zaufanym i wygodnym sposobem nabycia pojazdu liczyły się ogłoszenia drukowane, to dzisiaj coraz więcej osób idzie po oferty do Internetu. Giełdy internetowe, jak również i strony bezpośrednich sprzedawców różnią się jakościowo. Warto przejrzeć dokładnie stronę. Jeżeli strona jest estetycznie przyjemna, wygodna w wykorzystaniu, to świadczy o długotrwałej i dobrej pracy jej twórców. A więc właścicieli strony dbają o swoich klientach. Jeżeli jest to giełda motoryzacyjna należy zwrócić uwagę, czy strona jest w kilku wersjach językowych. Rynek samochodowy nie ogranicza się w naszych czasach do ofert dealerów z jednego kraju. Nieraz nabycie samochodu z kraju za kilka tysięcy kilometrów łącznie z dostawą i podatkami może być tańsze, niż nabycie od sprzedawcy z sąsiadującej miejscowości. Dalej trzeba sprawdzić, czy na stronie działa wyszukiwarka, na ile duża jest oferta oraz czy można skontaktować się ze sprzedawcą bez pośrednictwa serwisu. Jeżeli samochód ciężarowy jest wybrany, dalej jest ważne nawiązać kontakt z dealerem i omówić szczegóły umowy.
Znani producenci samochodowi lub giełdy międzynarodowe najczęciej są gwarancją dobrego zakupu. Jednak czasami bardziej korzystne oferty mają drobniejsze jednostki. Aby nie natrafić na oszustów, warto być ostrożnym i zanim zostanie podpisana umowa i dokonany przelew, sprawdzić wszystkie wątpliwości. Najpierw ustalamy kontakt ze sprzedawcą. Mailowo lub telefonicznie trzeba omówić wszystkie szczegóły dotyczące sposobu opłaty, dostawy, dostać dokładny opis charakterystyk samochodu, dużo zdjęć. Jeżeli umowa zwiera się ze sprzedawcą nie z Unii Europejskiej ciężko jest żądać kompensacji lub wymiany, jeżeli towar nie będzie odpowiadał opisywaniu. Dlatego warto być nawet trochę upartym i zważyć wszystkie wady i zalety. Jeżeli opis samochodu i zdjęcia są w porządku i umowa wygląda normalnie, ale są wątpliwości, spowodowane, np. skomplikowaną negocjacją ze sprzedawcą, trzeba również zastanowić się w konieczności takiej umowy.
Do jakiej giełdy samochodowej pójść po ciężarówkę? Jeżeli wprowadzimy do wyszukiwarki interesujące nas hasła, to na pierwszej stronie zobaczymy największe i najstarsze giełdy. Na takich stronach jest naprawdę duży wybór, dlatego że większość dealerów chcą reklamować się na najbardziej znanych portalach. Jednak trzeba mieć na uwadze, że jeżeli chcemy indywidualnego podejścia do swojego zapytania, to przez ilość odwiedzających takich stron dziennie, możemy nie doczekać się swojej kolei. Inna sprawa jest z młodymi serwisami. Nieraz na takich stronach jest również duży wybór techniki, ale przez opóźniony start na rynku, mniej odwiedzających wchodzi na takie strony. Może to być mniej wygodne dla dealerów, ale na pewno zaletą dla kupujących. Młode serwisy dbają o budowanie swojej reputacji, dlatego jeżeli jest potrzeba w pomocy, np. znaleźć interesujący samochód lub coś przetłumaczyć albo skontaktować się ze sprzedawcą, współpraca z takim serwisem jest najlepszym rozwiązaniem.
Wiadomo, że największym rynkiem samochodowym jest rynek niemiecki. Dotyczy to tak pojazdów osobowych, jak i ciężarowych. Tradycyjnie jest to pierwszy obszar szukania samochodu. Dzieje się tak nie tylko z powodu tak dobrze rozwiniętego rynku, ale również z przekonania o niemiecką precyzyjność i dokładność. Innymi słowami, Niemcom się ufa. Jednak jak zwykle najbardziej decydującym kryterium w wyborze pojazdu jest cena. Na wtórnym rynku samochodowym królują klienci z Europy Wschodniej, Azji, Afryki oraz krajów Ameryki Południowej. Z tego powodu dealerom przy wyborze giełd dla rozmieszczenia swojej reklamy w Internecie jest ważne, aby strona była wielojęzykowa. Przy czym oprócz języków europejskich dużym plusem są języki orientalne, takie jak arabski czy chiński.
Czym są opony Run Flat?
Czym są opony run flat? W reklamach, gazetach, i innych mediach, dowiemy się, że tego typu opony mają wyłącznie zalety. Ale jak jest naprawdę? W rzeczywistości nie brak im wielu wad.
Po pierwsze, są dość drogie i to nie tylko w zakupie, ale też w późniejszej eksploatacji. Na pewno nasuwa Ci się pytanie dlaczego? Zgodnie z założeniem opony run flat pozwalają na kontynuację podróży nawet po przebiciu. Jednak wielu właścicieli samochodów wyposażonych właśnie w takie opony, boleśnie przekonało się, że wcale nie są one najwygodniejszym i najbardziej komfortowym rozwiązaniem.
W założeniu po przebiciu, opona lekko się ugina, ale jest na tyle sztywna, że utrzymuje ciężar samochodu, nawet bez powietrza (odpowiedniego ciśnienia). Teoretycznie można by nie zauważyć przebicia i kontynuować w niewiedzy podróż. Jednak nowoczesne auta są wyposażone w system który informuje o przebiciu opony. W samochodzie zapala się lampka, i już wiemy, że trzeba się kierować do najbliższego serwisu wulkanizacyjnego. Na przebitym kole w założeniu możemy przejechać nawet 80 km. Czyli wszystko pięknie i ładnie, bo nawet w najbardziej odludnych rejonach naszego kraju, znajdzie się jakiś warsztat w takiej odległości. Dojeżdżamy tam, opona zostaje wymieniona, i jedziemy dalej…
Świetny scenariusz. ;)
A jak to wygląda w praktyce?
Jazda na run flat bez powietrza uszkadza oponę. Rzeczywiście pojawia nam się komunikat o przebiciu. Znając jednak życie, zatrzymujemy się, żeby sprawdzić, „czy aby na pewno? może to tylko usterka czujnika?” to się zdarza często, ale niestety nie tym razem. Opona rzeczywiście jest przebita. Sprawdzamy, że najbliższy warsztat jest, 30 km od nas, ale musimy sporo zboczyć z naszej trasy. Dojeżdżamy do serwisu, gdzie okazuje się, że nie jest on wyposażony w odpowiedni sprzęt do zdejmowania opon run flat. Pracownik, może spróbować to zrobić, używając standardowego urządzenia, ale nie daje żadnej gwarancji że się uda. Okazuje się też że nie ma takiej samej opony. Decydujemy się poszukać innego warsztatu (minęło już sporo czasu). Jedziemy kolejne kilkadziesiąt kilometrów, gdzie jest wyspecjalizowany serwis. Tam dowiadujemy się, że zajmą się problemem, ale nasza opona po przejechaniu takiej odległości nie nadaje się już do niczego, zostanie wymieniona na nową za około 1000 PLN (nowa opona + usługa) i to w dodatku jutro, bo trzeba zamówić odpowiednią oponę.
Jesteś zadowolony, wracasz do domu pociągiem, albo szukasz noclegu w pobliżu. Bo przecież masz bezproblemowe opony run flat. Zaoszczędziłeś na czasie paliwie i pieniądzach!
Przy wyborze opon warto pomyśleć o wszystkich konsekwencjach. Oczywiście to był bardzo czarny scenariusz, może będziesz miał więcej szczęścia…
Po pierwsze, są dość drogie i to nie tylko w zakupie, ale też w późniejszej eksploatacji. Na pewno nasuwa Ci się pytanie dlaczego? Zgodnie z założeniem opony run flat pozwalają na kontynuację podróży nawet po przebiciu. Jednak wielu właścicieli samochodów wyposażonych właśnie w takie opony, boleśnie przekonało się, że wcale nie są one najwygodniejszym i najbardziej komfortowym rozwiązaniem.
W założeniu po przebiciu, opona lekko się ugina, ale jest na tyle sztywna, że utrzymuje ciężar samochodu, nawet bez powietrza (odpowiedniego ciśnienia). Teoretycznie można by nie zauważyć przebicia i kontynuować w niewiedzy podróż. Jednak nowoczesne auta są wyposażone w system który informuje o przebiciu opony. W samochodzie zapala się lampka, i już wiemy, że trzeba się kierować do najbliższego serwisu wulkanizacyjnego. Na przebitym kole w założeniu możemy przejechać nawet 80 km. Czyli wszystko pięknie i ładnie, bo nawet w najbardziej odludnych rejonach naszego kraju, znajdzie się jakiś warsztat w takiej odległości. Dojeżdżamy tam, opona zostaje wymieniona, i jedziemy dalej…
Świetny scenariusz. ;)
A jak to wygląda w praktyce?
Jazda na run flat bez powietrza uszkadza oponę. Rzeczywiście pojawia nam się komunikat o przebiciu. Znając jednak życie, zatrzymujemy się, żeby sprawdzić, „czy aby na pewno? może to tylko usterka czujnika?” to się zdarza często, ale niestety nie tym razem. Opona rzeczywiście jest przebita. Sprawdzamy, że najbliższy warsztat jest, 30 km od nas, ale musimy sporo zboczyć z naszej trasy. Dojeżdżamy do serwisu, gdzie okazuje się, że nie jest on wyposażony w odpowiedni sprzęt do zdejmowania opon run flat. Pracownik, może spróbować to zrobić, używając standardowego urządzenia, ale nie daje żadnej gwarancji że się uda. Okazuje się też że nie ma takiej samej opony. Decydujemy się poszukać innego warsztatu (minęło już sporo czasu). Jedziemy kolejne kilkadziesiąt kilometrów, gdzie jest wyspecjalizowany serwis. Tam dowiadujemy się, że zajmą się problemem, ale nasza opona po przejechaniu takiej odległości nie nadaje się już do niczego, zostanie wymieniona na nową za około 1000 PLN (nowa opona + usługa) i to w dodatku jutro, bo trzeba zamówić odpowiednią oponę.
Jesteś zadowolony, wracasz do domu pociągiem, albo szukasz noclegu w pobliżu. Bo przecież masz bezproblemowe opony run flat. Zaoszczędziłeś na czasie paliwie i pieniądzach!
Przy wyborze opon warto pomyśleć o wszystkich konsekwencjach. Oczywiście to był bardzo czarny scenariusz, może będziesz miał więcej szczęścia…
Subskrybuj:
Posty (Atom)